Zespół Klaudiusza Hirscha udanie zainaugurował rozgrywki rundy finałowej Futsal Ekstraklasy. W piątkowy wieczór FC pokonało we własnej hali Pogoń 04 Szczecin 5:1 (3:0).

Dzięki tej wygranej, torunianie (przynajmniej tymczasowo) wskoczyli na trzecią pozycje w tabeli i wciąż liczą się w walce o podium na koniec rozgrywek.

Mecz ten z pewnością mógł się podobać zgromadzony w hali kibicom oraz tym którzy zdecydowali się śledzić spotkanie za pomocą telewizji Sportklub. W pojedynku obu drużyn nie zabrakło niczego, były piękne bramki, niesamowite obrony oraz przede wszystkim walka do końca w której nikt nie odpuszczał.

Trener Łukasz Żebrowski już na początku miał utrudnione zadanie, gdyż do Torunia przyjechał z zaledwie 10 graczami przez co nie miał za dużego pola manewru. O tym jak trudno rozegrać mecz na swoim poziomie bez kilku podstawowych zawodników, przekonała się nasza drużyna podczas potyczki w Chorzowie.

Mimo osłabienia to Portowcy rzucili się pierwsi do ataku, spychając praktycznie torunian do obrony w pierwszych pięciu minutach spotkania. W tej części spotkania jak i z resztą w całym meczu aktywny był Mateusz Jakubiak który raz po raz próbował pokonać Nicolae Neagu, jednak tego dnia mołdawski golkiper był jak mur w bramce. Podopieczni trenera Hirscha rozpoczęli mecz spokojnie i rozważnie, czekając na odpowiedni moment by tak jak w boksie wypunktować przeciwnika.

SKF 9472

Pierwszy cios Pomarańczowo-Czarni zadali w dziewiątej minucie, wówczas dwójkową akcję Pelc – Wojciechowski wykończył Marcin Mikołajewicz który pewnym strzałem pokonał Kamila Lasika i zapisał na swoim koncie 27 trafienie w tym sezonie. Na 28 gola, Miki nie musiał długo czekać, gdyż zaledwie cztery minuty po pierwszej bramce podwyższył wynik na 2:0, tym razem „kładąc” w bramce Lasika i posyłając piłkę tuż nad nim.

Gdyby w Futsal Ekstraklasie przyznawana była nagroda dla najlepszej asysty w sezonie, mocny faworytem do jej zgarnięcia byłby Krzysztof Elsner. W 18 minucie Pyda ruszył do kontrataku środkiem boiska wygrywając pojedynki sam na sam z dwoma zawodnikami Pogoni, i w momencie gdy był już sam na sam z Lasikiem, zamiast oddać strzał podał piłkę do nabiegającego z prawej strony Del Pino, a Hiszpan nie miał większych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Początek drugiej połowy również należał do Portowców, jednak to ponownie nasza drużyna trafiła jako pierwsza do siatki, i to nie byle jak! Głównym bohaterem ponownie został Krzysztof Elsner który, gdy zorientował się, że Kamil Lasik wyszedł z bramki, mocnym strzałem z własnej połowy przelobował szczecińskiego bramkarza, a dla wielu trafienie Elsnera stało się pewnym kandydatem do tytułu bramki sezonu.

SKF 9566

Niecałe dwie minuty po trafieniu Elsnera, toruńskiej publiczności przypomniał o sobie Marcin Mikołajewicz który zmusił Lasika do wyjścia z bramki po czym oddał strzał z ostrego kąta, piłkę z linii bramkowej próbował wybić jeszcze Cymański jednak minął się z piłką, a trzecie trafienie tego dnia zostało zapisane na koncie Mikiego.

Ostatnie 10 minut spotkania to próby gry z wycofanym bramkarzem przed podopiecznych trenera Żebrowskiego, próby te przyniosły efekt w postaci jednej bramki dla gości. W 34 minucie Nicolae Neagu został pokonany przez Mateusza Geperta.

Zwycięstwo nad Pogonią pozwoliło nam, przynajmniej tymczasowo, wskoczyć na trzecie miejsce w ligowej tabeli, ale przede wszystkim dzięki tym trzem punktom nadal jesteśmy w grze o podium na koniec sezonu przez co emocje będą nam jeszcze przez chwile, jeszcze przez moment towarzyszyć. W niedziele nasze oczy będą skupione na Gliwice, gdzie tamtejszy Piast będzie podejmować lidera rozgrywek, Rekord Bielsko-Biała.

FC Toruń – Pogoń 04 Szczecin 5:1 (3:0). 1:0 M. Mikołajewicz (8.47), 2:0 M. Mikołajewicz (12.08), 3:0 I. Del Pino (17.38), 4:0 K. Elsner (26.34), 5:0 M. Mikołajewicz (28.19), 5:1 M. Gepert (33.20).

FC: Neagu – Pelc, Mikołajewicz, Del Pino, Elsner – Naparło, Wojciechowski, Suchocki, Waszak, Morozov – Wędołowski, Kieper, Czyszek, Spychalski