Podziałem punktów zakończyło się spotkanie XXIV kolejki Futsal Ekstraklasy pomiędzy zespołami Rekordu Bielsko-Biała i FC Toruń.

Gola dającego remis zdobył kapitan torunian, Marcin Mikołajewicz, a miało to miejsce zaledwie 26 sekund przed końcem spotkania.

Było widać od początku, że żadna z drużyn nie zamierza odpuszczać w tym spotkaniu, wszak oba zespoły wciąż mają o co walczyć. Rekordziści nie mogą być jeszcze pewni tytułu mistrzowskiego, a przez remis z torunianami ich przewaga nad drugim zespołem zmalała zaledwie do jednego oczka. Pomarańczowo-czarni wciąż walczą o lokatę na podium, a dzięki porażce Piasta w Zduńskiej Woli ich przewaga nad gliwiczanami zwiększyła się do czterech punktów.

Pierwsze minuty spotkania do przewaga bielszczan na parkiecie, nasz zespół wydawał się lekko zagubiony co w konsekwencji przyczyniło się do straty pierwszej bramki. W drugiej minucie Paweł Budniak bił piłkę z autu, podał ją do Michała Marka, ten z kolei przekazał futbolówkę do Artura Popławskiego który nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Z czasem podopieczni Klaudiusza Hirscha radzili sobie coraz lepiej na parkiecie, coraz częściej spychając rekordzistów do defensywy. Najpierw Michała Kałużę w bramce przetestował Sylwester Kieper oddając strzał z daleka, następnie Cleverson Pelc. I to właśnie ten drugi odegrał znaczącą rolę przy pierwszej bramce dla FC. Kałuża po strzale Pelca wypluł piłkę przed siebie, wprost pod nogi nabiegającego Michała Wojciechowskiego, popularny „Misiu” nie miał problemu z trafieniem do siatki w rezultacie czego zapisał na swoim koncie 9 trafienie w tym sezonie.

DSC 2484

W pierwszej części spotkania oba zespoły miały jeszcze szansę na zdobycie bramki, najpierw piętką próbował Wojciechowski, następnie w pojedynku Biel – Neagu lepszy był ten drugi. To co Bielowi nie udało się w pierwszej połowie, udało się w drugiej, tu sytuacji była niemal identyczna jak w przypadku pierwszej bramki dla Rekordu, Budniak z autu podawał do Biela, a ten podbiciem pokonał mołdawskiego golkipera FC.

Mimo ponownego prowadzenia gospodarzy, nasz zespół nie zamierzał się poddawać próbując nadawać tempo grze, i gdy już mogło się wydawać, że wyrównująca bramka jest kwestią czasu podanie od Popławskiego wykorzystał Rafał Franz który piłkę posłał między nogami Neagu i zapisał na koncie rekordzistów trzecią bramkę tego dnia.

Po tym wydarzeniu trener Hirsch nie zwlekał dłużej i postanowił wcielić do życia wariant gry z wycofanym bramkarzem, w tej roli Neagu na parkiecie zastąpił Michał Suchocki i to właśnie on w 34 minucie spotkania stał się bohaterem torunian zdobywając bramkę kontaktową. Suchocki w polu karnym pewnie wykorzystał podanie Mikołajewicz i z najbliższej odległości pokonał Michała Kałużę.

DSC 2500

Ostatnie pięć minut spotkania to cierpliwe podania miedzy sobą piłkarzy FC, i wyczekiwanie na ten odpowiedni moment, na moment który przyszedł 26 sekund przed końcem spotkania. Wówczas piłkę w pole karne wbijał Cleverson Pelc, piłka odbiła się od Pawła Budniaka i trafiła… wprost pod nogi Marcina Mikołajewicza który w takich sytuacjach się nie myli, i tak było tym razem, a Miki oprócz zdobycia bramki dającej remis, zapisał na swoim koncie 30 trafienie w tym sezonie.

Teraz przed naszym zespołem mecz najważniejszy z najważniejszych, w niedzielę do Grodu Kopernika przyjedzie zespół Gatty Active Zduńska Wola, i jeśli chcemy myśleć o miejscu na pudle na koniec sezonu to ten mecz trzeba wygrać. A nie będzie to łatwe zadanie, pomijając klasę przeciwnika, do spotkania przystąpimy bez Krzysztofa Elsnera który w Bielsku-Białej zobaczył czwartą żółtą kartkę.

Rekord Bielsko-Biała – FC Toruń 3:3 (1:1). 1:0 A. Popławski (1.53), 1:1 M. Wojciechowski (10.03), 2:1 Ł. Biel (24.09), 3:1 R. Franz (30.33), 3:2 M. Suchocki (33.10), 3:3 M. Mikołajewicz (39.34).

FC: Neagu – Wojciechowski, Pelc, Mikołajewicz, Elsner – Naparło, Kieper, Czyszek, Waszak, Spychalski, Suchocki