Porażką 3:5 zakończył się dla nas mecz XIII kolejki Futsal Ekstraklasy, w którym zmierzyliśmy się na wyjeździe z Gattą Active Zduńska Wola.

Spotkanie przez wielu uznawane było za hit kolejki i z pewnością nie zawiodło oczekiwań nawet najbardziej wybrednych sympatyków futsalu.

Spotkanie zaczęło się od delikatnego falstartu, bowiem... nie działa tablica z pomiarem czasu, jednak po szybkiej reakcji gospodarzy wszystko wróciło do normy i było można powrócić do meczu. A przyznać trzeba, że obie drużyny rozpoczęły z wysokiego tonu, żadna strona nie odpuszczała i grała na 100 procent.

Początkowo inicjatywę przejeli podopieczni Łukasza Żebrowskiego, którzy śmiało sobie poczynali na parkiecie rywali, szansę miał i Wojciechowski i Mrówczyński, lecz za każdym razem brakło dokładności. Nie oznacza to, że gospodarze biernie przyglądali się grze FC, z Neagu zdążyli się „przywitać” Krawczyk i Milewski lecz i ich próby spełzły na niczym.

Mecz od samego początku charakteryzował się wysoką intensywnością, oba zespoły wciąż atakowały, a żaden z nich nie chciał odpuścić. Rewelacyjne zawody tego dnia rozegrali bramkarze, zarówno Nicolae Neagu jak i Dariusz Słowiński pokazywali najwyższy kunszt bramkarski, będąc pewnymi punktami swoich zespół i nie raz, nie dwa ratowali drużynę przed utratą bramki.

Przełom przyszedł w 16 minucie meczu, wówczas Igor Sobalczyk bił aut na wysokości pola karnego torunian, piłka po strzale kapitana Gatty nie fortunnie odbiła się od ręki Marcina Mrówczyńskiego który stał w polu karnym i sędzia ani chwili się nie wahał wskazując na rzut karny. Do piłki podszedł Michał Szymczak i pewnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Druga połowa spotkania nie różniła się znacząco od pierwszych 20 minut, można stwierdzić, że mecz zaczął przypominać pięściarski pojedynek. Oba zespoły na przemian atakowały, niestety nam cały czas brakowało dokładności, a Gatta? Gatta ma Daniela Krawczyka i popularny „Krawiec” i tym razem nie zawiódł. W trzeciej minucie drugiej połowy, pivot gospodarzy pokonał mołdawskiego golkipera FC.

Trzy minuty później, nadzieje w serca torunian wlał Mateusz Cyman, nowy zawodnik Pomarańczowo-Czarnych na raty pokonał Dariusza Słowińskiego i strzelił swoją drugą bramkę w barwach naszego klubu. Doskonałą szansę na wyrównanie miał Marcin Mikołajewicz, kapitan naszego zespołu minimalnie minął się z piłką.

W 29 minucie, Nicolae Neagu po raz trzeci tego dnia musiał wyciągać piłkę z siatki, tym razem bramkę zdobył Maksym Pautiak po indywidualnej akcji bokiem boiska oddał strzał z ostrego kąta czym kompletnie zaskoczył defensywę Pomarańczowo-Czarnych. Trener Żebrowski nie miał wyjścia i musiał zaryzykować wariantu z wycofanym bramkarzem.

Na efekty gry w przewadze nie było trzeba długo czekać, Remigiusz Spychalski wykorzystał fakt, że Dariusz Słowiński wypluł przed siebie obronioną piłkę i dobił ją tuż obok leżącego bramkarza gospodarzy. Jeśli w tym momencie Kocury nie zaczęły się stresować, to z pewnością 30 sekund później stres musiał się pojawić, gdy Miki wykorzystał podanie od Spychalskiego i doprowadził do remisu.

Gdy torunianom wydawać się mogło, że wrócą do domu z choćby punktem, do głosu ponownie doszedł Daniel Krawczyk i pewnym strzałem drugi raz tego dnia pokonał Neagu. Jeszcze w końcówce sytuacji niemal 100% nie wykorzystał Tomasz Kriezel który posłał piłkę tuż ponad poprzeczką, a dzieła zniszczenia równo z syreną dokonał Michał Szymczak który trafił do pustej bramki.

Gatta Active Zduńska Wola – FC Toruń 5:3 (1:0). 1:0 M. Szymczak (15.46), 2:0 D. Krawczyk (22.22), 2:1 M. Cyman (25.31), 3:1 M. Pautiak (28.54), 3:2 R. Spychalski (36.25), 3:3 M. Mikołajewicz (37.01), 4:3 D. Krawczyk (39.30), 5:3 M. Szymczak (40.00)

FC: Neagu – Wojciechowski, Mikołajewicz, Kriezel, Waszak; Naparło, Domański, Kieper, Morozov, Czyszek, Elsner, Spychalski, Cyman, Mrówczyński