Podopieczni Łukasza Żebrowskiego, w meczu XVI kolejki Futsal Ekstraklasy ulegli liderowi tabeli, Rekordowi Bielsko-Biała 5:6.

Torunianie w tym spotkaniu przegrywali już 0:5.

Gdyby nie ta pierwsza połowa...- to były najczęściej powtarzane słowa w hali UCS po zakończeniu spotkania. W pierwszych 20 minutach Pomarańczowo-Czarni nie przypominali na parkiecie w ogóle siebie, czego rezultatem było wysokie prowadzenie Rekordu 0:5. Na drugą część spotkania, torunianie wyszli z szatni zupełnie odmienieni, pokonali Michała Kałużę pięciokrotnie i nie wiele zabrakło być choć punkt został w grodzie Kopernika.

Sytuacja w zespole trenera Żebrowskiego, była nieciekawa już przed samym spotkaniem, wiemy już, że miesiąc przerwy czeka Krzysztofa Elsnera który doznał pęknięcia kości śródstopia, na mecz z Rekordem nie zdążył się również wyleczyć Mateusz Waszak, na piątkowym treningu urazu doznał Marcin Mikołajewicz i jego występ stał do ostatniej chwili pod znakiem zapytania, a z kolei podczas sobotniego treningu urazu nabawił się Marcin Mrówczyński, co z pewnością odbiło się na jego grze w poniedziałkowy wieczór.

SKF 5698

Pierwsza połowa była dla gości doskonała, pokazali oni, że nie z przypadku są liderami. Dla bielszczan żadna piłka nie była stracona, a wydawać się czasami mogło, że zawodnicy gospodarzy byli tylko słupkami treningowymi. Strzelanie dla Rekordu rozpoczął w piątej minucie Michał Kubik, mocny strzał tuż przy słupku, niefortunnie odbita piłka i Nicolae Neagu musiał wyciągać piłkę z siatki po raz pierwszy tego wieczoru. W 10 minucie goście dwukrotnie wpisali się na listę strzelców, najpierw dokonał tego Michal Seidler, a potem do siatki trafił Łukasz Biel.

Czwarte trafienie gości ponownie padło łupem Biela, a przy piątej bramce do protokołu ponownie wpisał się Michał Kubik. Gdy już wydawać się mogło, że licznie zgromadzeni tego dnia kibicie w hali UCS zobaczą pogrom własnej drużyny, to Pomarańczowo-Czarni na drugie 20 minut wyszli zupełnie odmienieni.

Strzelanie, w 22 minucie rozpoczął kapitan toruńskiego zespołu, Marcin Mikołajewicz który wykorzystał znakomite podanie od Tomasza Kriezela. Niespełna 18 sekund później było jo 2:5, wszystko to za sprawą... Artura Popławskiego. Nicolae Neagu sprzed własnej bramki rzucił piłkę przez całe boisko, Popławski wyskoczył do główki z zamieram podania piłki do Kałuży, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że piłka minęła ręce bielskiego bramkarza i zatrzepotała w siatce.

SKF 5824

Trzecia bramka dla torunian to można powiedzieć był crème de la crème tego spotkania, gospodarzy bili aut na połowie przeciwnika, Morozov podał z linii piłkę do nabiegającego Spychalskiego, a ten mocnym strzałem z pierwszej piłki umieścił futbolówkę tuż pod poprzeczką bramki strzeżonej przez Kałużę. Gdy już torunianom mogło się wydawać, że jeszcze nie wszystko stracone, do głosu ponownie doszedł Michal Seideler który strzałem z ostrego kąta zaskoczył Neagu i umieścił piłkę w siatce.

Na odpowiedź torunian było trzeba czekać niespełna półtorej minuty, w 33 minucie spotkania po rajdzie Mrówczyńskiego bokiem boiska i zagraniu piłki do środka, Mikołajewicz piętką umieścił piłkę w bramce Rekordzistów. Asystent przy tej bramce na listę strzelców wpisał się na 61 sekund przed końcem spotkania i jak się okazało było to ostatnie trafienie tego dnia. Teraz przed naszym zespołem, czas na szybką regenerację i już w sobotę wybieramy się w daleką podróż do Wieliczki na mecz z MKF-em Solnym Miastem.

A my korzystając z sytuacji chcielibyśmy podziękować wszystkim kibicom zgromadzonym w poniedziałkowy wieczór w hali UCS. Kochani dziękujemy, że byliście z nami, że zostaliście z nami po pierwszej połowie i dalej nas wspieraliście, tym razem nie udało się wygrać, ale obiecujemy, że to nie nasze ostatnie słowo w tym sezonie! Wyrazy uznania należą się również grupie kibiców z Bielska-Białej, która przejechała całą Polskę by wspierać swój zespół głośnym dopingiem, dziękujemy za kulturalny doping, w naszej hali zawsze będziecie mile widziani!

FC Toruń – Rekord Bielsko-Biała 5:6 (0:5). 0:1 M. Kubik (4.38), 0:2 M. Seidler (9.29), 0:3 Ł. Biel (9.44), 0:4 Ł. Biel (14.24), 0:5 M. Kubik (16.31), 1:5 M. Mikołajewicz (21.42), 2:5 A. Popławski (s) (22.00), 3:5 R. Spychalski (24.20), 3:6 M. Seidler (31.30), 4:6 M. Mikołajewicz (32.32), 5:6 M. Mrówczyński (38.59).