Wygraną 4:3 zakończyło się spotkanie z AZS UG Gdańsk, spotkanie to nie było z pewnością łatwe dla Pomarańczowo-Czarnych.

Bohaterem gospodarzy został kapitan FC, Marcin Mikołajewicz który zwycięską bramkę zdobył na 3 sekundy przed końcem czasu.

Kibice którzy w sobotni wieczór zgromadzili się w hali UCS, z pewnością nie mogą narzekać na brak emocji. Choć można przypuszczać, że nie o takie emocje im chodziło, mecz FC z gdańskim AZS-em przez wielu był porównywany do pojedynku do jednej bramki na korzyść torunian. Tym czasem Akademicy z Gdańska postawili podopiecznym Łukasza Żebrowskiego twarde warunki i przez dłuższy czas gry to oni prowadzili w spotkaniu.

Spotkanie jednak zaczęło się po myśli Pomarańczowo-Czarnych, którzy już w 3 minucie objęli prowadzenie za sprawą Michała Wojciechowskiego. Popularny Misiu wykończył dobrą akcje całego zespołu i z odległości dwóch metrów pewnie umieścił piłkę w siatce bramki strzeżonej przez Jacka Burglina.

Doświadczony bramkarz gości był z pewnością pewnym punktem swojego zespołu, nierzadko doprowadzając do furii zawodników FC, gdy ci nie potrafili go pokonać po raz drugi. W 11 minucie, gdańszczanie za sprawą Macieja Osłowskiego doprowadzili do wyrównania, Osłowski po indywidualnej akcji lewą stroną boiska pokonał płaskim strzałem Neagu. Na 54 sekundy przed końcem pierwszej połowy, w hali UCS zapanowała konsternacja, Tomasz Poźniak wyprowadził Akademików na prowadzenie.

Początek drugiej połowy przypominał pierwszą odsłonę gry, torunianie napierali, a Jacek Burglin dwoił się i troił w bramce AZS-u. Na początku 30 minuty doskonałej sytuacji na wyrównanie nie wykorzystał powracający do składu Krzysztof Elsner, piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki. To co nie udało się Elsnerowi, udało się Kriezelowi niecałą minutę później.

W 33 minucie Maciej Osłowski ponownie wyprowadził gości na prowadzenie, tym razem wykorzystał podanie od Tomasza Poźniaka i wbił pewnie piłkę do bramki. Im bliżej było do końca tym nerwy coraz bardziej objawiały się u obu zespołów powodując więcej brutalnościw grze. W 37 minucie nadzieje w serca torunian wlał Marcin Mikołajewicz który strzałem w okienko doprowadził do wyrównania.

W 39 minucie Osłowski mógł ponownie zostać bohaterem gdańszczan, jednak nie wykorzystał on przedłużonego rzutu karnego. Dodatkowo niespełna 20 sekund później dostał żółtą kartkę za duyskusję z arbitrem, jak się okazało niecałą minutę później kartka ta miała tragiczny skutkek dla Osłowskiego który tuż przed swoim polem karnym faulował Kriezela i w rezultacie czego zobaczył drugą żółtą kartkę i musiał opuścić pole gry.

Torunianie nie wykorzystali rzutu wolnego po faulu Osłowskiego i gdy wszystkim już się wydawało, że obie ekipy podzielą się punktami, do akcji ponownie wkroczył Mikołajewicz który na 3 sekundy przed końcem spotkania pokonał Burglina po raz drugi tego wieczoru.

Sobotnie zwycięstwo pozwoliło Pomarańczowo-Czarnym na utrzymanie 4-punktowej przewagli nad Clearexem, a patrząc na to, że w Pniewach, Piast Gliwice przegrał z Red Dragons, podopieczni Łukasza Żebrowskiego na koniec rundy zasadniczej nie spadną na pewno niżej niż 4 lokata.

FC Toruń – AZS UG Gdańsk 4:3 (1:2). 1:0 M. Wojciechowski (2.49), 1:1 M. Osłowski (10.35), 1:2 T. Poźniak (19.03), 2:2 T. Kriezel (29.53), 2:3 M. Osłowski (32.51), 3:3 M. Mikołajewicz (36.46), 4:3 M. Mikołajewicz (39.57).

FC: Neagu – Wojciechowski, Mikołajewicz, Kriezel, Mrówczyński; Szczurowski, Domański, Kieper, Morozov, Czyszek, Waszak, Elsner, Spychalski, Cyman