Zwycięstwem FC Toruń 6:2, zakończył się mecz w Szczecinie z tamtejszą Pogonią 04.

Dzięki temu zwycięstwu, podopieczni Łukasza Żebrowskiego zapewnili sobie trzecią lokatę na koniec rundy zasadniczej.

Mimo, że przed rozpoczęciem spotkania, niewielu typowało zwycięstwo Portowców, to właśnie gracze ze Szczecina otworzyli wynik tego spotkania. W drugiej minucie meczu, zawodnicy FC dwukrotnie podali piłkę do bramkarza, i w rezultacie czego rzut wolny na bramkę zamienił kapitan gospodarzy, Daniel Maćkiewicz. Pogoń jednak nie mogła za długo cieszyć się z prowadzenia, bowiem zaledwie 15 sekund po trafieniu Maćkiewicza, na listę strzelców wpisał się Mikołajewicz tym samym doprowadzając do wyrównania.

Kapitan Pomarańczowo-Czarnych wykorzystał podanie od Krzysztofa Elsnera i z najbliższej odległości pokonała Daniela Szklarza. Nie mineło 40 sekund i goście cieszyli się z prowadzenia. Tym razem bohaterem torunian, został Michał Wojciechowski który zza pola karnego posłał potężną piłkę przy obronie której Szklarz nie miał za wiele do powiedzenia. W 8 minucie, szczecińskiej publiczności ponownie przypomniał się Mikołajewicz, który ponownie wykorzystał podanie od Elsnera i podwyższył prowadzenie na 3:1.

Gdy już wydawać się mogło, że bramki w tym meczu będą strzelać tylko torunianie, do głosu ponownie doszli Portowcy. W 10 minucie Daniel Czepielewski wykorzystał zamieszanie w polu karnym FC i pewnym strzałem w dolny róg bramki, zmusił Neagu do kapitulacji. Po tym wydarzeniu, obraz gry już do końca połowy pozostał niezmienny, na parkiecie przeważali torunianie którzy jednak nie potrafili tej przewagi udokumentować kolejnym trafieniem.

Druga odsłona spotkania ledwo się zaczęła, a Szklarz już musiał wyciągać piłkę z siatki. W 22 minucie klasycznego hattricka skompletował Marcin Mikołajewicz, a piłkę podawał mu... Krzysztof Elsner! Po tym zdarzeniu, trenerowi Smirnov'owi nie pozostał nic innego jak wariant gry z wycofanym bramkarzem, jednak i to nie przynosiło efektów, torunianie byli czujni w defensywie i każdą groźniejszą akcję Portowców kończyli zanim ci zdążyli ją zacząć.

W 33 minucie, czwarte trafienie tego dnia na swoim koncie zapisał Marcin Mikołajewicz, który wykorzystał błąd Daniela Maćkiewicza, w momencie gdy Pogoń grała w przewadze i spokojnie odprowadził piłkę do bramki. Dzieła zniszczenia dokonał na niecałe trzy minuty przed końcem spotkania, Kamil Domański dla którego było to pierwsze trafienie w rozgrywkach Futsal Ekstraklasy.

Dla Domańskiego było to pierwsze trafienie, a z kolei 4 trafienia Mikołajewicza, spowodowały, że z 33 bramkami na koncie i 6 bramkami przewagi rozsiadł się wygodnie na fotelu lidera klasyfikacji strzelców. Co ciekawe, już teraz Miki ma więcej bramek strzelonych niż sezon temu, przypomnijmy, że wówczas do zdobycia korony króla strzelców potrzeba mu było „zaledwie” 31 bramek.

Dzięki zwycięstwu nad Pogonią, podopieczni Łukasza Żebrowskiego są pewni trzeciego miejsca w ligowej tabeli na koniec rundy zasadniczej. Istotne jest to o tyle, że drużyny z miejsc 1-3, rozgrywają we własnej hali trzy spotkania przy dwóch wyjazdowych. Pomarańczwo-Czarni mają jeszcze szansę wskoczyć na drugą lokatę, ale do tego konieczne jest zwycięstwo w najbliższą niedzielę z MOKS-em Słoneczny Stok Białystok, oraz liczyć, że Gatta we własnej hali ulegnie AZS UG Gdańsk.

Pogoń 04 Szczecin – FC Toruń 2:6 (2:3). 1:0 D. Maćkiewicz (1.10), 1:1 M. Mikołajewicz (1.25), 1:2 M. Wojciechowski (2.05), 1:3 M. Mikołajewicz (7.28), 2:3 D. Czepielewski (9.36), 2:4 M. Mikołajewicz (21.31), 2:5 M. Mikołajewicz (32.28), 2:6 K. Domański (37.05).

FC: Neagu – Wojciechowski, Mikołajewicz, Waszak, Elsner; Wędołowski – Domański, Kieper, Morozov, Spychalski, Cyman, Mrówczyński