Wynikiem 2:2 i podziałem punktów, zakończył się pierwszy mecz rundy finałowej tegorocznego sezonu Futsal Ekstraklasy, pomiędzy FC Toruń, a Cleareksem Chorzów.

Obie bramki dla zespołu prowadzonego przez Łukasza Żebrowskiego zdobył Mateusz Cyman.

Już przed tym spotkaniem wiadomo było, że na brak emocji, kibicie zgromadzeni w hali UCS nie będą mogli narzekać. Obie drużyny o zbliżonym potencjale, obie walczą o ten sam cel, wszystko to powodowało, że mecz trzymał w napięciu do samego końca.

Spotkanie od pierwszych sekund przypominało bokserski pojedynek, obie drużyny na przemian wymieniały się ciosami, lecz żadna z nich nie mogła udokumentować swojej przewagi zdobytym golem. Pierwszy do siatki trafił jednak Clearex, wszystko to działo się w 10 minucie meczu. Mizgajski długą piłką przez całe boisko znalazł Wędzonego, ten odegrał piłkę to Łopucha który z najbliższych metrów nie miał większych problemów z pokonaniem Neagu.

Na odpowiedź gospodarzy było trzeba czekać, aż do 19 minuty, wówczas po serii nieudanych prób, udało się dopiąć swego i skierować piłkę do siatki bramki strzeżonej przez Rafała Krzyśkę. Wszystko zaczęło się od Mateusza Waszaka, który zagrał piłkę do ustawionego na skrzydle Marcin Mrówczyńskiego, a ten dostrzegł w środku czającego się Mateusza Cymana, Dziki bez większych problemów umieścił futbolówkę w bramce.

Druga połowa rozpoczęła się od seryjnych ataków Pomarańczowo-Czarnych, jednak ani Tomasz Kriezel, ani Krzysztof Elsner nie potrafili znaleźć receptury na Rafała Krzyśkę. Mecz był toczony w intensywnym tempie co z pewnością piłkarze odczuwali. Ponad to, od 30 minuty, torunianie musieli mieć się na baczności ponieważ grali z 5 przewinieniami na koncie.

Wybuch radości w hali UCS, nastąpił w 36 minucie. Wówczas, Michał Wojciechowski zabrał piłkę Leszczakowi, popędził z nią przez całe boisko, by na sam koniec dograć do Cymana, który po raz drugi tego dnia wpisał się na listę strzelców. Radość gospodarzy nie trwała jednak za długo, zaledwie po 90 sekundach od trafienia Cymana, znowu był remis. Wszystko za sprawą Vadyma Ivanova, który wykorzystał grę w przewadze, posłał z ostrego konta mocną piłkę i poprzez niefortunną interwencję Neagu, piłka zatrzepotała w siatce.

Poprzez ten remis, w ligowej tabeli za wiele się nie zmieniło, zostaliśmy na trzeciej pozycji i wciąż utrzymujemy chorzowian na 2 punkty. Jedynie drugie miejsce uciekło nam na 3 punkty, no i można już to oficjalnie stwierdzić, odpadliśmy z wyścigu o złoty medal. Jednak zdecydowanie bardziej, nasze głowy w tym momencie zaprząta niedzielny mecz z Rekordem Bielsko Biała.

FC Toruń – Clearex Chorzów 2:2 (1:1). 0:1 P. Łopuch (09.28), 1:1 M. Cyman (18.00), 2:1 M. Cyman (35.45), 2:2 V. Ivanov (37.16).

FC: Neagu – Wojciechowski, Mikołajewicz, Kriezel, Elsner; Naparło, Wędołowski – Kieper, Morozov, Czyszek, Waszak, Spychalski, Cyman, Mrówczyński