Niestety, nie udało nam się przełamać fatalnej passy bez zwycięstwa na boisku rywala. Dzisiaj zremisowaliśmy na wyjeździe z Unisław Teamem 4:4 (3:1).

Sobotnie spotkanie bardzo dobrze rozpoczęło się dla naszej drużyny. FC po 90 sekundach prowadził już 1:0 (gol Mykoli Morozowa). Torunianie nie zwalniali tempa i dążyli do podwyższenia wyniku spotkania. Udało się to w szóstej minucie, gdy Sylwester Kieper zdecydował się na uderzenie z dystansu, a piłka ugrzęzła w siatce.

Po dziesięciu minutach wygrywaliśmy już 3:0. Najpierw na strzał zdecydował się Sebastian Łoś. Futbolówkę odbił golkiper gospodarzy, ale przy dobitce Bartosza Elwartowskiego był już bezradny. 

 

Nasza drużyna po kolejnej przerwie wracają do gry o punkty. W sobotę zmierzymy się na wyjeździe z Unisław Teamem.

Gospodarze sobotniej potyczki ostatni raz w spotkaniu ligowym rywalizowali 8 lutego. Podopieczni Jerzego Siemienieckiego przegrali (2:5) na wyjeździe z liderem rozgrywek - Red Dragons Pniewy.

- Pomimo dłuższej przerwy nie brakowało nam grania - powiedział Rafał Szatkowski, kapitan ekipy z Unisławia. - Występowaliśmy bowiem rozgrywkach młodzieżowych oraz w ligach środowiskowych.