Rozmowa z trenerem Łukaszem Żebrowskim tuż po zakończeniu pojedynku z Gattą Active Zduńska Wola.

-Zdobyliście cenny punkt na trudnym terenie ale wydaje się, że widać u Was mały niedosyt. Można było pokusić się o lepszy wynik?

-Niezwykle rzadko w taki sposób mówię ale byliśmy dziś zespołem lepszym. Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Mnie dziś cieszy to, że na tak trudnym terenie jak boisko Gatty po raz kolejny pokazaliśmy, że potrafimy grać z tak wymagającym rywalem. Jest mały niedosyt ale także trzeba zwrócić uwagę, że w drugiej połowie meczu przy wielu naszych wyśmienitych sytuacjach Gatta także miała dwie akcje, którymi mogła ten pojedynek rozstrzygnąć. Podsumowując, jestem zadowolony z remisu ale mały niedosyt jest.

-Debiutanci dziś nie otrzymali swojej szansy. Czy potrzebują jeszcze czasu?

-Gatta to nie jest przeciwnik dla debiutantów. Chłopcy doskonale to rozumieją. Przed nimi jeszcze wiele pracy. To nie jest tak, że po miesiącu wskoczą na mecz  z takimi wyjadaczami jak gracze ze Zduńskiej Woli. Dziś na Gattę trzeba było wypuścić graczy dojrzałych futsalowo.

-Obawialiśmy się tego meczu biorąc pod uwagę problemy zdrowotne jakie Was dotknęły.

-I z tego cieszę się najbardziej, że pomimo tych problemów daliśmy radę. Wielkie słowa uznania dla Marcina Mikołajewicza, który grał dziś z kontuzją ale widać było jak walczy i jak wiele daje drużynie. Długo wahałem się czy postawić na powracającego do zdrowia Krzysztofa Elsnera. Zastanawiałem się czy to już jest odpowiedni czas. Krzysztof pokazał jednak, że potrafi grać w piłkę. Po tych wszystkich problemach zagraliśmy dobry mecz i to jest dobry prognostyk na przyszłość. 

F.C. Toruń