W wyjazdowym pojedynku z AZS-em UG Gdańsk debiut od pierwszej minuty zanotował Dawid Wędołowski. Zapytaliśmy bramkarza FC Toruń o wrażenia związane z tym pojedynkiem.

-Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz w pierwszym składzie?

-Na koniec czwartkowego treningu. Był to dla mnie szok ale stwierdziłem, że trzeba stanąć i zagrać.

-Czy to, że tak szybko objęliście wysokie prowadzenie ułatwiło Tobie pracę?

-Na pewno nabrałem pewności siebie. Pozwoliło mi to opanować stres, żeby wpadło trochę luzu. Moje interwencje były wtedy pewniejsze.

-Nie miałeś wiele pracy w tym meczu i myślę, że to wcale nie jest łatwa sytuacja. Bo gdy tej pracy nie jest zbyt dużo to trzeba utrzymać koncentrację na te momenty, kiedy trzeba się wykazać.

-Te przestoje na pewno nie są dobre. Przyznam szczerze, że wolałbym żeby było więcej sytuacji abym mógł się wykazać i trochę pobronić bo to jednak mój pierwszy pojedynek. Spokój w trakcie meczu jest bardzo zły bo cały czas trzeba utrzymywać koncentrację.

-A te dwie stracone bramki obciążają Twoje konto?

-Obciążają. To były ewidentne moje błędy. Przy prowadzeniu 8:0 w moje poczynania wkradł się zbyt duży luz. Stwierdziłem, że już mogę sobie pozwolić na więcej i te interwencje nie był aż tak pewne. Wiem, że stać mnie na więcej. Wiem, że przy innym wyniku mogłem to spokojnie wybronić. Wtedy byłbym bardziej skoncentrowany.

-Byłeś bardzo blisko zdobycia bramki. To chyba najlepiej pokazuje, że pewności siebie Tobie nie brakowało.

-Jak najbardziej. Pozwoliło mi to wyjść na połowę rywali i stwierdziłem, że trzeba próbować. To była dobra decyzja.

-Konkurencja do bramki jest bardzo silna bowiem Nicolae Neagu nikomu przedstawiać nie trzeba. Z drugiej strony pewnie chciałbyś otrzymywać więcej szans?

-Jak najbardziej. Muszę jednak być na to wszystko przygotowany. Ten mecz dał mi dużo pewności siebie. Wiem jednak, że jeszcze długa droga przede mną, żeby wejść na taki poziom jaki prezentuje Nicolae Neagu. „Kola” nie trenuje teraz często z nami ale doświadczenie go buduje. Chciałbym w przyszłości grać tak jak on.

-Nicolae Neagu jest dla Ciebie nauczycielem, kimś od kogo można czerpać? A może bardziej traktujesz go jak rywala?

-Nauczyciel ale również rywal bo konkurujemy ze sobą. Bardziej jednak nauczyciel. To dopiero czwarty rok mojej futsalowej przygody. Myślę, że to właśnie dzięki „Koli” jestem na takim poziomie na jakim jestem.

Rozmawiała Milena Kurzepa