W pojedynku 16 kolejki Futsal Ekstraklasy FC Toruń przegrał na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała 0:5. O tym jednak, że wynik nie oddaje do końca przebiegu pojedynku przyznawali po meczu sami gospodarze.

Torunianie osłabieni brakiem Nicolae Neagu i Mateusza Cymana zaczęli pojedynek bardzo dobrze. Nasza drużyna nie miała problem ze stwarzaniem sobie wyśmienitych okazji pod bramką Rekordu. Niestety w kilku wybornych podbramkowych sytuacjach gości zawodziła skuteczność. Czego nie zrobili torunianie, w 13 minucie zrobili gospodarze. Najpierw Wędołowskiego pokonał Janovsky, w tej samej minucie drugą bramkę zdobył Budniak. W 15 i 17 minucie na listę strzelców wpisywał się Surmiak. Mimo długimi momentami bardzo dobrej gry futsalistów FC, to lider rozgrywek schodził na przerwę w znakomitych nastrojach. Warto dodać, że w tzw. międzyczasie kontuzjowanego Dawida Wędołowskiego zastąpił w bramce Kamil Naparło.

W drugiej połowie tempo meczu opadło ale torunianie nadal szukali swoich podbramkowych okazji. Jednak i tym razem można było złapać się za głowę patrząc na liczę niewykorzystanych przez podopiecznych Łukasza Żebrowskiego okazji. Dość powiedzieć, że Tomasz Kriezel nie wykorzystał rzutu karnego. Wynik meczu w 37 minucie ustalił Oleksandr Bondar. Rekord wygrał 5:0 i powiększył swoją przewagę nad wiceliderem z Torunia do 7 punktów. Futsaliści FC coraz mocniej czują na plecach oddech ligowego peletonu.

Rekord Bielsko-Biała – FC Toruń 5:0(4:0)