We wtorek 26 lutego futsaliści FC Toruń na wyjeździe zmierzyli się z AZS-em Uniwersytet Śląski Katowice. Torunianie na południe Polski wybrali się bez swojego kapitana. Marcina Mikołajewicza zatrzymały inne obowiązki. Pojedynek lepiej rozpoczęli gospodarze. W szesnastej minucie Krzysztof Elsner zdaniem arbitrów faulował swojego rywala w pobliżu bramki, której strzegł Nicolae Neagu. Rzut karny na bramkę zamienił Tomasz Szczurek. Jedenaście sekund przed końcem pierwszej połowy do remisu doprowadził Mateusz Waszak.

Goście ponownie objęli prowadzenie w 32 minucie. Piłkę na połowie gości stracił Marcin Mrówczyński a szybka kontra akademików zakończyła się celnym uderzeniem Jacka Hewlika. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Dwie minuty później Tomasz Kriezel zabrał się prawą stroną i mocnym uderzeniem po ziemi wpakował piłkę do siatki. Futsaliści z Torunia coraz częściej zagrażali bramce AZS-u. W kluczowych momentach dawał o sobie znać największy problem podopiecznych Łukasza Żebrowskiego w ostatnich tygodniach czyli brak skuteczności. Karta odwróciła się w ostatniej minucie. Wszystko zaczęło się od Mrówczyńskiego, który w kapitalny sposób przejął piłkę i zagrał ją do Mateusza Cymana. Pivot FC bez przyjęcia uderzył na bramkę akademików. Jak się okazało było to uderzenie na wagę kompletu punktów.

AZS UŚ Katowice – FC Toruń 2:3 (1:1)

F.C. Toruń