W środę 18. grudnia futsaliści FC KJ Toruń podejmowali we własnej hali MOKS Słoneczny Stok Białystok. Było to zaległe spotkanie drugiej kolejki Futsal Ekstraklasy. Od początku spotkania torunianie mieli duże problemy ze złapaniem swojego rytmu gry. Mnożyły się błędy, raziła niedokładność i brak koncentracji. To była woda na młyn dla zawodników z Białegostoku, którzy w pierwszej połowie byli zespołem lepszym. MOKS miał kilka wyśmienitych okazji do objęcia prowadzenia ale ostatecznie udało się trafić dopiero po rzucie karnym. W 16 minucie Kamila Naparło pokonał golkiper gości Norbert Jendruczek.

Początek drugiej połowy to kolejna bramka dla drużyny z Białegostoku. W 22 minucie po ładnej zespołowej akcji do siatki gospodarzy trafił Mateusz Lisowski. Potem do gry wrócili torunianie. Najpierw w 36 minucie Tomasz Kriezel ładnie rozegrał akcję z Mateuszem Cymanem. Ten drugi wystawił piłkę reprezentantowi Polski a Kriezel zdobył bramkę kontaktową. W 33 minucie trafił sam Mateusz Cyman. Goście nieupilnowali torunianina w pobliżu własnej bramki a ten bez problemu zamienił dośrodkowanie Marcina Mrówczyńskiego na drugiego gola. 4 minuty później w głównej roli wystąpił Mrówczyński, który zagrywał piłkę z prawej strony do Cymana ale zrobił to tak precyzyjnie, że sam trafił do bramki. Torunianie przeżywali chwile grozy po tym gdy na trzy minuty przed końcem meczu czerwona kartkę ujrzał Michał Wojciechowski i gospodarze przez dwie minuty musieli radzić sobie w osłabieniu. Futsaliści FC KJ bronili się bardzo mądrze a przy tym mieli także sporo szczęścia. Kilka sekund przed końcem meczu rezultat ustalił Tomasz Kriezel trafiając do pustej bramki rywali. Dzięki wygranej w zaległym pojedynku nasza drużyna awansowała na czwartą pozycję w tabeli Futsal Ekstraklasy.

FC KJ Toruń – MOKS Słoneczny Stok Białystok 4:2(0:1)

F.C. Toruń